Prasa o nas - Slam Poetry
GW Kraków nr 267, wydanie krk (Kraków)
z dnia 17/11/2003 MIASTO, str. 6,
ANNA BUGAJSKA, AB
Slam Poetry w alchemii, czyli zmagania w literaturze ustnej.
Kraków lubi krzyczeć!, Jan Kapela

Kilkusetosobowy tłum wył i klaskał. Autorzy stresowali się, irytowali albo nie dawali się zbić z tropu.
Wrzeszczeli, recytowali, czytali z kartki lub na poczekaniu tworzyli utwory.
Podczas sobotniego nieakademickiego i antyklasycznego wieczoru poezji zostali bezwzględnie ocenieni

Do zbyt ciasnej tego wieczora piwnicy w Alchemii przyszli
odnowiciele wielowiekowej tradycji "literatury ustnej": poeci, gawędziarze, komicy, performerzy - uznani autorzy i uczestnicy pierwszego w Krakowie pojedynku Slam Poetry.
Trudnego zadania rozgrzewania widzów i sterowania ich emocjami podjął się Mistrz Ceremonii Michał Zadara, student krakowskiej PWST, który także potrzebował sporej chwili na rozkręcenie się w tej roli.
Głos dla gości
Występy niemieckojęzycznych gwiazd nie wzbudziły jeszcze wielkich emocji. Juerg Halter ze Szwajcarii, wspierany przez DJ-a Benjamina Faya, najpierw "wystawił język na świat", wygłosił turpistyczną deklarację niechęci do gołębi, by wreszcie poczęstować publiczność rapem w upiornym szwajcarsko-niemieckim dialekcie.
Berlińczyk Bas Boettcher sławił i oskarżał technikę komputerową, przekonywał, że "zima jest cool" i zaprezentował chińską odmianę niemieckiego (choć dla większości słuchaczy nie była ona bardziej obca niż literacka wersja języka Goethego).
W poważne i romantyczne nuty uderzyła efemeryczna Niemka Xochil, która uskarżała się na przeziębienie z miłości i deklamowała ukochanemu kołysankę o flamingu i gnu. Ona jedyna z zagranicznych gości nawiązała żywy, choć nieuzasadniony językoznawczo dialog z polską publicznością, nie kryła jednak zawodu, że "Kraków nie lubi krzyczeć" na poetyckich występach.
Marcin Cecko (z zespołem Akryl) zaimprowizował na okoliczność przydługiej podróży do Krakowa. Potem snuł dość monotonną opowieść o piasku w majtkach polskich dziewczynek, "dorodnych, choć chłodnych okolicach rodnych", przywołał nawet epizod z przygód Stasia i Nel. Jarosław Lipszyc z towarzyszącym mu muzykiem Jackiem Staniszewskim poddali się woli ludu i wystąpili - w kompletnych ciemnościach i równie otumaniającym dźwięku - już po tak oczekiwanych zapasach poetyckich.
Kiedy boli głowa
W chwili ogłoszenia konkursu Kraków wyraźnie nabrał powietrza w płuca. Wykorzystując niedemokratyczny system rzucania piłek w tłum, wybrano niekompetentne, niezdecydowane, ale zaangażowane jury.
Najpierw srogiej ocenie poddał się Maciej Kaczka z dość sprośną górniczą operą w trzech aktach, której libretto powstało na kanwie "nowej prorodzinnej poezji śląskiej". Tłum ryczał z aprobatą. Choć publiczność nie była łaskawa dla Anny Bartoszewicz, ta uparcie wyznawała, że w jej "pochwie kornik wierci dziurę". Zdaniem Justyny Kowalskiej najlepsze dzieła powstają, kiedy boli głowa - co rzeczywiście wiele wyjaśnia.
Najstarszy z zawodników Jerzy Hejduk okrasił swój długi i monotonny występ pokazem możliwości mówiącego zegarka. Tłum gwizdał, autor brnął dalej. Szwajcar Juerg Halter skrył się tym razem za pseudonimem Wawrzyniec Kościuszko, by znów odstawić poetycki free style w niepojętej mowie. Marcin Kalisz malowniczo obraził się na publiczność za odgłosy dezaprobaty.
Zwycięski "dreslife"
Bezkonkurencyjny okazał się Jaś Kapela, który - choć uroczo zaciął się na początku i poprzestał na skromnym wygłoszeniu wierszy - bez reszty zawładnął sercami publiczności. Zdobywca drugiego miejsca Marcin Kaczka na bis zreferował pokrótce, czego zazdrości nam "Warszawka" i wygłosił płomienny pean na cześć laureata. Zwycięzca zaś zaserwował szalejącym słuchaczom arcyzabawną, choć dramatyczną historię z gatunku "dreslife" - o starciu skromnego młodzieńca z butnym posiadaczem stroju sportowego.
Pierwsze w Krakowie spotkanie ze Slam Poetry udało się ze wszech miar. Dopisała publiczność, autorzy mogli przed nią otworzyć swe serca i bruliony, nie zabrakło najważniejszej bodaj w slamie interakcji między twórcami i odbiorcami, a literatura - choć w wersji popularnej - trafiła pod strzechy.

Organizatorami trzydniowej
imprezy poświęconej Slam Poetry byli: Dom Norymberski, Fundacja Pro Helvetia, Bunkier Sztuki i Alchemia

Zwycięzca pierwszej w Krakowie edycji Slam Poetry i kilku innych turniejów w Polsce, 19-letni student kulturoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim urodził się pod Warszawą. Pisze wiersze od półtora roku. Uważa, że slamowe prezentacje to świetny - choć stresujący - sposób na sprawdzenie swojej twórczości. - Choć może to być przykre, reakcja publiczności to wskazówka dla poety, że powinien ulepszać swoją twórczość - mówi Jan Kapela. - Jeśli autor ma coś do powiedzenia, powinien znaleźć taką formę, by zainteresować słuchaczy lub czytelników. Powtarzanie banałów nikomu nie służy. Aplauz i laury w Krakowie przyniosło mu kilka dowcipnych wierszy o codzienności, wygłoszonych bez muzycznego, kabaretowego czy technicznego wsparcia. "Czasami chciałbym wyczyścić wszystko - jestem Batmanem minimalistą" - deklarował w konkursie.
Bas Boettcher (Niemcy)
Urodził się w 1975 r., mieszka w Berlinie. Poeta i performer, uznany raper i hiphopowiec. Studiował na Uniwersytecie Bauhausu w Weimarze. Występował m.in. w USA, Kanadzie, wielu krajach Ameryki Południowej i Europy. Opracowuje nowe formy prezentacji literackich w internecie, wydał kilka płyt, jego utwory umieszczono w kilku antologiach Slam Poetry.
Xóchil Schuetz (Niemcy)
28-letnia poetka i performerka, uczestniczka ponad 30 europejskich edycji Slam Poetry. Swoje utwory nagrywa dla radia i telewizji, rejestruje też w formie płyt CD i poetyckich wideoklipów. Mieszka w Berlinie.
Juerg Halter (Szwajcaria)
23-latek pochodzący z Berna jest poetą, prozaikiem, performerem i redaktorem czasopisma artystyczno-literackiego. Studiuje w Akademii Sztuk Pięknych w Bernie, organizuje konkursy Slam Poetry i uczestniczy w nich, m.in. w Holandii, Południowej Afryce, Niemczech, Chorwacji i Szwajcarii. Publikuje w czasopismach literackich i gazetach.
Marcin Cecko
Jest poetą i wokalistą, autorem dwóch tomów wierszy. Próbuje "przywrócić literaturę muzyce, a muzykę literaturze", a pomagają mu w tym zespoły Melancholia i Akryl. Publikował m.in. w "Ha!Arcie". Pracuje w Studiu Teatralnym Piotra Borowskiego w Warszawie i studiuje kulturoznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim.
Jarosław Lipszyc
Ma 28 lat. Był redaktorem działu miejskiego "Życia", redaktorem naczelnym czasopisma "Meble". Opublikował książki "bólion w kostce" i "poczytalnia", jego utwory ukazywały się m.in. w "Ha!Arcie" i "Antologii nowej poezji polskiej".
|